﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Jaś chodzi do przedszkola">
<author_1="Maria Zientarowa">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="11">
<date="1953-11-01">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Krzesła rzeczywiście były za małe. Siedziało nas około czterdziestu osób, mężczyzn i kobiet, czyli tak zwanych rodziców, na dziecinnych krzesełkach, ustawionych rzędem w klasie średniaków. Największym problemem okazały się nogi. Wyciągaliśmy je przed siebie, podwijali, zakładali jedną na drugą. Pani kierowniczka miała wielką ochotę krzyknąć: "Dzieci nie wierćcie się", ale jakoś się powstrzymała.
Zanim się obejrzałam, byłam już członkiem rady rodzicielskiej i w duchu składałam z góry samokrytykę za następny rok. Kolonie nie dopisały, opieka lekarska mogłaby być lepsza. Powierzyliśmy wam, to co nam jest najdroższe w życiu, a wy... Zrobiło mi się zimno. Przyrzekłam sobie, że zaraz nazajutrz jakoś zwolnię się z pra-cy i zlustruję kuchnię, przestudiuję jadłospis, obejrzę ogród, żeby stwierdzić czy nie ma tam niebezpiecznych dziur czy kamieni. Postanowiłam zaglądać przez dziurkę od klucza w czasie zajęć i przyglądać się zza płotu zabawom w ogródku. Stanęło przede mną widmo straszliwej, przygniatającej odpowiedzialności za sto dzieci, za ich gardła i nosy, żołądki i płuca. Klasa wydała się nagle naszpikowana niebezpieczeństwami. Czy powinny używać nożyczek? Czy posadzka nie za śliska? Otwierać okno to przeciąg, a zamykać to niezdrowo...
W domu całe towarzystwo siedziało już przy obiedzie.
— Stałaś w kącie? — przywitał mnie Andrzej.
— Nie stałam — odpowiedziałam z tryumfem.
— Widziałaś mój Pałac Kultury?
— Nie widziałam. Gdzie?
— Z wycinanki.
— A ryby widziałaś? A flagę z gołębiem pokoju? A fotografie żołnierzy polskich i radzieckich? A plastelinę, co Konderski Zdziś przylepił pod stołem? A moją kopaczkę? A takie brązowe, co pani Stanisława ma koło nosa?
— Widziałam. Nie widziałam. Widziałam.
— A zjadłaś kaszę?
— Andrzej, trzymaj się prosto — uratował mnie ojciec. — I nie pomagaj sobie palcem. I zjedz kartofle, bo zimne. Jaś nie dostanie gruszki, jak zaraz nie wypije zupy.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 




